Dlaczego wyszłam za mąż?
Napisałam już kilka ślubnych postów jednak może należałoby
zacząć od początku. Ludzie pobierają się z wielu powodów. Czasem z rozsądku,
czasem z wielkiej miłości. W niektórych kulturach małżeństwa są aranżowane,
czasem ludzie pobierają się pod wpływem impulsu. Niektóre związki muszą dojrzeć
do takiego kroku. Czasem kobiety bardzo naciskają, czasem dziecko jest w drodze
i tak wypada… Znam ludzi, którzy zrobili to ze strachu przed samotnością.
Smutne lub przerażające są czasem te powody. A chciałoby się
wierzyć, że ludzie robią to miłości i z potrzeby serca. Czy mają w międzyczasie
rozterki i wątpliwości? Często tak. Widać jednak czasem tak musi być. To
poważny krok i niesie za sobą długotrwałe skutki.
Bajki w dzieciństwie uczą nas, że „żyli długo i szczęśliwie”
jednak nie jest to ani tak piękne ani pewne. Czasem wydaje się to oksymoronem. Początkowe szczęście może
zostać zaburzone przez osoby postronne jak rodzice lub system gospodarczy. Po
ślubie na szczęśliwe trzeba sobie
zapracować. I to często w pocie czoła. Zazwyczaj jesteśmy z zupełnie innych
rodzin, dobrze jak jeszcze mamy podobne zapatrywania na życie i świat. Fajnie
jeśli lubicie podobne filmy bo przynajmniej do kina da się pójść we dwoje.
Gorzej jak nie lubicie tego samego jeść bo znacznie to skomplikuje życie.
Ciężko będzie osobie powolnej z rozbieganą choleryczką. Niby taki szczegół i nasza miłość przetrwa wszystko ale na co
dzień może nie być tak łatwo.
Swoje wybory trzeba przemyśleć zanim się stanie przed osobą,
która każe Ci powtarzać: „ja biorę sobie za żonę/za męża…” Potem tak łatwo się
nie wykpisz.
Czy ja byłam tego świadoma. Niby tak. Czy żałuję? Nie. Jako
nieco ponad roczna żona mogę powiedzieć, że nasz związek się zmienił. Cały czas
ewoluuje. Nie zawsze jest łatwo. Czasem mamy ochotę się zamordować, zapewne
wzajemnie. Nie robimy tego bo nie wyobrażamy sobie życia bez siebie. Posiadanie
męża jest fajne. Ale bardziej ukochanego. To nie powinno się wykluczać a
równać. Miłość nie jest prostą sprawą i wywraca życie do góry nogami. Tak musi
być. W jakiejś części przestajemy być egoistami. Trzeba myśleć o tej drugiej
osobie, zastąpić ja słowem my. Jeśli bierzesz pod uwagę rozwód zanim
powiedziałeś „tak” to daj sobie spokój. Bez świadomości, że związek to ciągła
walka o Was, a nie między Wami nie zbudujesz niczego trwałego. Łatwo powiedzieć kocham, trudniej to udowadniać
każdego dnia.
Dlaczego ja wyszłam za mąż?
Bo spotkałam mężczyznę, z którym jest lepiej niż bez niego. I
dla którego warto otworzyć rano oczy by
powiedzieć „dzień dobry”. Życzę Wam tego samego.
Ślub jest jednym ze wspanialszych momentów jeżeli wychodzi się
za właściwego człowieka. Ale też jedną z ważniejszych decyzji jaką
podejmujecie. Nie róbcie tego bez dogłębnego zastanowienia. Bądźcie szczęśliwi.
Sami lub w parze.

Kochana poruszyłaś niezwykle istotną kwestię. Ślub to bez wątpienia wspaniały i jeden z ważniejszych momentów w życiu. Osoba, z którą chcemy spędzić resztę życia staje się nie tylko naszym mężem/ żoną, ale przyjacielem i opiekunem serca zarazem :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!