I tak ocenisz mnie po wyglądzie!
Już widzę te głosy
sprzeciwu. Powiecie, że liczy się osobowość, inteligencja i to co
w sercu. A wygląd ma mniejsze znaczenie. Lub wręcz odwrotnie,
zgodzicie się z tym w całej rozciągłości. W końcu zostało już
potwierdzone naukowo, że ładnym o wiele w życiu łatwiej. Mamusie
bardziej kochają ładne dzieci, w szkole ładnym prędzej ujdzie na
sucho nieodpowiednie zachowanie. Do pracy zwykle wybiorą osobę,
która miała lepsze zdjęcie w CV. O ile oczywiście nie okaże się,
że to był fotomontaż... I analogicznie, na swoich życiowych
partnerów wybierzemy raczej kogoś atrakcyjnego, gdyż... chcemy
mieć ładne dzieci. I tak właśnie koło się zamyka. Błędne?
Niekoniecznie. W końcu nie chcemy żeby nasze dzieci musiały
biegać w torebkach na głowie. A znacie ten żart, w którym
mówi się, że jeśli powiesić zdjęcie kogoś szczególnie
nieurodziwego na lodówce to nie ma potrzeby stosowania innych diet?
I tak nikt jedzenia nie tknie...
I teraz właśnie czas na
Was. Powiecie, że jestem małostkowa, oceniam ludzi po pozorach. Ba,
jeszcze gorzej. Jestem skąpa poznawczo, leniwa. Nie sięgam do
głębi, duszy, w której to kryje się wielkie bogactwo. A
wygląd... Pff, i tak przeminie.
A figa! Wcale nie
jesteście lepsi. Bo skąd się
wzięły określenia takie jak „paszczur, pasztet, kaszalot,
kreatura, maszkara, monstrum, nieboskie stworzenie, paskuda,
paszczak, pokemon, pokraka, potwór, raszpla, strach na wróble,
szantrapa, szkarada, upiór...”? Ja je wymyśliłam? Otóż nie.
Ile razy ze złości, dla żartu lub tak sobie w zwykłej rozmowie
wypowiedzieliście którąkolwiek z powyższych konfiguracji? A jest
jeszcze wiele podobnych określeń.
Psycholodzy
tłumaczą, że ocenianie po wyglądzie w trakcie kilkudziesięciu
pierwszych sekund jest faktem. Każdy to robi. Te kilka pierwszych
chwil decyduje o naszej opinii o innych. Skąpstwo poznawcze jest w
nas. Tak przystosowała nas do życia biologia. Poznajemy kogoś,
oceniamy ryzyko, ewentualne niebezpieczeństwo.
I
mówcie co chcecie ale niejednokrotnie w życiu po kilku chwilach
wiedziałam, czy dana osoba stanie się moim przyjacielem czy
wrogiem. I była to ocena prawidłowa. Wszelkie próby przełamania
się, poznania lepiej człowieka, który wydał mi się „nieciekawy”
lub wywołującego we mnie odczucie niechęci spełzały na niczym.
Zawsze utwierdzałam się w poprzednich odczuciach. Niechęć do
kogoś tylko się pogłębiała, obopólna.
Jestem
osobą głęboko wierzącą w intuicję. Poruszam się po świecie za
pomocą zmysłów. 6 zmysł w to włączając. I zmysły
te nigdy mnie nie zawiodły.
Jakimi
więc jesteśmy hipokrytami trzymając się pięknych i wzniosłych
słów o pięknie wnętrza jako wartości nadrzędnej? Dość dużymi
jak mniemam... I wydając o wiele za dużo pieniędzy na zachowanie
piękna. A przecież jest tyle chorych dzieci, głodnych,
biedujących... A Wy wolicie kremy od Estee Lauder lub torebki
Michaele Korsa? I oglądacie kolejną hollywoodzką produkcję, gdzie
nie uświadczycie pomarszczonej, starej aktorki. A nie lepiej
obejrzeć jakąś pozycję kina niezależnego?
To
nie mówcie o wzniosłościach skoro nie stosujecie ich we własnym
życiu. Bo mówić pięknie to każdy umie... A wprowadzić do
własnego życia, no cóż, nieliczni...

". Ile razy ze złości, dla żartu lub tak sobie w zwykłej rozmowie wypowiedzieliście którąkolwiek z powyższych konfiguracji? " - szczerze? Ani razu. Jedynie jeśli ktoś mnie wkurzył to wymyślam od kretynów i idiotów w myślach, ale do wyglądu się nie odnoszę.
OdpowiedzUsuńJednak masz rację z tym, że większość z nas ocenia po wyglądzie i nie myślę, żeby to było coś złego, Bo nasz wygląd świadczy o nas - to czy jesteśmy schludnie ubrani, czy z paznokci odkpryskuje lakier, czy nasze włosy są umyte itd.
ciekawy post i poglądy :)
OdpowiedzUsuńhttp://fashionistky.blogspot.com/
Bardzo mądrze napisany post. To prawda - oceniamy po wyglądzie w pierwszych sekundach. Miałam o tym niegdyś wykład - tak funkcjonuje mózg ludzki. Ciekawie tutaj.
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz na blogu :)
Obserwuję.
Hipokryzja to znak dzisiejszych czasów, niby tacy jesteśmy mili, pomocni ale czekamy żeby komuś wbić szpilę. Zgadzam się z Tobą, materialna sfera życia przysłoniła nam oczy na coś głębszego.
OdpowiedzUsuńMądry post. Bardzo prosto udowodnić choćby to, że wybieramy sobie osoby brzydsze od nas, bądź urodziwe jak my, by razem nienawidzić tych, którym Bóg zesłał ładną buźkę albo nabijać się z tych, którym się nie poszczęściło. Czy łatwo jest dostać się do kręgów ładnych? Nie, tylko na jego obrzeże, by służyć. Wybór partnerów, hop, no przecież nie umówicie się z brzydkimi, możecie z nimi pogadać poza szkołą, z dala od wścibskich oczu. Jestem na tyle brzydka, że żywię pewną niechęć do ładnych, jednak po okresie zapoznania, uroda, rzeczywiście niknie, nie ma znaczenia, liczy się tylko charakter. Nie będę się kolegować z pustą laską, to wbrew mnie. I tak budzi się właśnie w człowieku odosobnienie, bo nie jest godny by przebywać z tamtymi, więc rozwija to co mu dane. Prężny umysł, talent. Zdarza się, że w wieku dorastania pojawi się zgrabne ciało, ładna buzia, owa osoba porzuca marnego kompana i rusza na łowy po nowych przyjaciół i fanów. Bywa. Z własnego doświadczenia dodam, że nie fajnie jest być tym brzydszym. Obiją Cię z każdej strony, według każdej metafory.
OdpowiedzUsuńŻartu nie znałem, ale muszę chyba wypróbować. Wyjdzie mi to na dobre. A tak na poważnie to jestem przerażony tą hipokryzją. Dzisiaj na zajęciach, po dwóch latach dowiedziałem się, ża nauczyciel ze studiów obgadywał mnie na swoim wolontariacie, tylko dlatego, że mój wygląda się mu nie podobał.
OdpowiedzUsuńWidać jest człowiek nieprofesjonalny gdyż uwagi powinien zachować dla siebie. Cóż poradzić, nie ma co się przejmować. Każdemu się nie dogodzi. I nie warto.
UsuńSłuszne stwierdzenia.
OdpowiedzUsuńhttp://szantybanty.blogspot.com/
Sprawa jest bardziej skomplikowana dla mnie. Co z tego że ktoś może zrobić na nas świetnie pierwsze wrażenia, swoim wyglądem zewnętrznym i urokiem jak okaże się totalnym osłem. Ja osobiście nie widzę rozwoju dalszej znajomości z taką osobą. Uważam, iż już w pierwszym momencie w naszej głowie zbiera się dużo informacji o człowieku, ale tu nie chodzi tylko o wygląd jako taki. Jednak, pewne zachowania, tiki czy choćby styl ubierania mówi wiele. Sama lubię się wyrażać przez ubiór. Kiedy widzę więc osobę totalnie zaniedbaną albo ślepo podążającą za modą już mam o niej pewne zdanie. Oczywiście jest to tylko taki "szkielet" i jak dla mnie wiele może się z nim jeszcze stać.
OdpowiedzUsuńRównież jeśli chodzi o związki to wybiera się w pierwszym momencie po wyglądzie, bo jednak chce aby mój partner mnie pociągał - i przynajmniej ja, nie myślę tu o wyglądzie naszych dzieci.. Jednak w późniejszych etapach na pierwszy plan wychodzi charakter - bo to on liczy się w relacjach między ludzkich najbardziej.
http://cytrynkacowartoobejrzec.blogspot.com/
Sporo w tym racji. Sama jednak widzisz, że wybierasz partnera atrakcyjnego dla siebie i choć nie myślisz o ewentualnych dzieciach to biologa sama nas "zaprogramowała, aby wybrać możliwie najatrakcyjniejszą osobę. I zgadzam się, że wygląd nie sprawi, że przestaniemy zauważać czyjąś głupotę. Jednak na początku nałapie u nas sporo punktów za wygląd. Damy mu szansę na bliższe poznanie, choć możemy odrzucić kogoś z ciekawszym charakterem. Bo nie jest zbyt atrakcyjny w naszym mniemaniu.
UsuńFajnie, że wyrażasz swoje zdanie otwarcie, publiczne. Przy czym bardzo ciekawie piszesz :)
OdpowiedzUsuń