Życie z insta




Gdy byłam małą dziewczynką nie istniał dla mnie internet, telefony, aplikacje i konta społecznościowe. Nie czułam się gorsza od innych dzieci. Moje życie poza szkołą toczyło się na zewnątrz podczas pomagania rodzicom, na zabawach na dworze lub na piętrze naszego domu. Miałam swój kąt, w którym się uczyłam i dużo czytałam. Szczerze mówiąc o wiele więcej czytałam niż się uczyłam. Teraz dzieciaki chowają przed rodzicami smartfony, a ja pod stertą podręczników ukrywałam kolejne książki z biblioteki. Raz pani bibliotekarka przed feriami cofnęła mnie z książkami bo uznała, że mogę wypożyczyć max 6. Na 2 tygodnie?! Porażka. Żenujące to było dla mnie wtedy. Mówi się, że dzieci mało czytają bo tylko ślęczą w telefonach i komputerach. Wydaje mi się, że kiedyś nie było o wiele lepiej. Były oczywiście dzieciaki, które kochały czytać ale pozostałe spędzały czas przed telewizorem lub na dworze. O ile lepiej, że nie siedziały w domach o tyle nie można powiedzieć, że więcej czytały. Mole książkowe były rzadkością. Nawet w klasie humanistycznej  większość nie czytała lektur. Inna sprawa, że czytałyśmy prawie wszystkie. Inną jednak literaturę. W tym czasie świat stał się szybszy, bardziej piktograficzny. Mniej czytamy, więcej oglądamy. Ja też! Łatwiej jest mi obejrzeć kilka zdjęć, film niż przeczytać książkę. Kiedyś potrafiłam połknąć kilka tygodniowo a teraz jedną na miesiąc, dwa. Wstyd!
Jednak kiedyś byłam singielką, nie pracowałam i samotnie spędzałam weekendy. Często czytam nocą, pisałam nocą i aż do rana zajmowałam się swoimi pasjami. Teraz nie jestem w stanie zarywać nocy bo w pracy muszę się skupić żeby pracować sprawnie i nie narobić baboli. Nocne czytanie odpada. Są wieczory prawda? I faktycznie często coś wtedy czytam, coś przeglądam jednak ten czas poświęcam również na sprzątanie, gotowanie, zakupy, planowanie zakupów, czasem na siłownię, prasowanie itp. Urwanie głowy prawda? A gdzie czas na film i przytulanie z mężem? Łączę to zazwyczaj bo jest to i miłe i pożyteczne. ;) Podziwiam kobiety, które pracują, mają dzieci i realizują się w swoich pasjach. Mam nadzieję, że ja również podołam. Doba czasem jest za krotka a mój organizm coraz częściej domaga się długiego snu. Będąc dzieciakiem i młodą kobietą mogłam krótko spać i funkcjonować teraz wszelkie zaległości w objęciach Morfeusza oznaczają dodatkowy kilogram...
Przez te wszystkie przemiany żyjemy szybciej. Znajomych obserwujemy na fejsie i insta, pomysły czerpiemy z printesta, snapa. Codziennie jesteśmy atakowani przez zdjęcia dzieci, ślubne i z wyjazdów swoich znajomych. Zazwyczaj roześmiane twarze, opalone, zrelaksowane. A nas może akurat teraz na to nie stać albo mamy gorszy dzień. A tam wszyscy gdzieś jeżdżą, wychodzą na miasto i czerpią z życia pełnymi garściami... A na co nas stać?  Żeby jako tako przeżyć do pierwszego bo nie każdy mieszka z rodzicami lub dostaje od nich pomoc. Czy to nie dziwne, że dorośli ludzie dostają wszystko na tacy? Dla mnie trochę bo na swój kawałek podłogi muszę sama zapracować. Nie mogę liczyć na czyjąś pomoc. Trochę zazdroszczę innym ale nie w zły sposób. Czasem mam gorszy dzień, czasem jestem zmęczona ciągłą walką. Na dłuższą metę jednak nie narzekam choć też chciałabym pożyć na wyższym poziomie, jak każdy. Doceniam jednak to co mam i  to, że nie muszę nikogo słuchać. Jakakolwiek zależność finansowa często prowadzi również do braku niezależności przy podejmowaniu decyzji. Czasem do wysłuchiwania jak to ktoś dla nas się poświęcił lub konieczności spełniania wymagań i to nie zawsze w granicach rozsądku.
Ja wolę mieć mniej i czasem nieco biedniej jednak mieć świadomość, że sami z mężem na to zapracowaliśmy. Lepiej mi smakuje taki chleb niż kawior wypomniany. W gardle potrafią stanąć takie luksusy. Samodzielnie zapłaciliśmy za wesele w przeciwieństwie do moich znajomych, którzy do dziś nie potrafią zrozumieć czemu w tym czasie nie miałam pieniędzy na ich wymyślne panieńskie lub przyjazd na imprezy przez nich wyprawiane za kasę rodziców. Nie zawsze wymagam zrozumienia jednak już szacunku i owszem.
Czy Ty też masz czasem gorszy dzień bo musisz wyliczyć kasę do kolejnej wypłaty a Twoje koleżanki po raz kolejny wyjeżdżają w tym roku na drogie wakacje? Marzysz o czymś jednak musisz na to uzbierać bo masz limit finansowy na ten miesiąc? Nieważne, że generalnie masz na to pieniądze. Musisz oszczędzać na długoterminowy cel. Nie zrozumieją tego Ci, którzy żyją chwilą. Nie każdego jednak na to stać. I choć jesteśmy rozumni i nowocześni i ojej jacy empatyczni to często sprawdza się w tym przypadku stare jak świat przysłowie: nie zrozumie głodnego syty bo ich różnią apetyty...
Buziaki.  Czy też tak czasem macie? Z chęcią poznam Wasze historie. 

Komentarze

  1. My pędzimy nie żyjemy. Ciągle gdzieś pędzimy, niewiadomo dokąd. Nasze dzieci też. Moje dzieci tez korzystają z tel i tableta, ale na szczęście jest coś takiego jak kontrola rodzicielska. Gonię dziewczyny do książek nie pozwalam żeby media przejęły nad nimi kontrolę. Są rodzice którzy się nie przejmują że ich dzieci całe dnie śleczą nad komórkami, a potem płaczą gdy stanie się nieszczęscie. Oni nic nie wiedzieli co dziecko robi z kim się zadaje przez internet. Straszne to jest. Ja tez byłam szczęśliwsza nie znając fejsbuka i insta. Nieraz na siłę muszę się odrywać od tego żeby się nir uzależnić bo to straszne złodzieje czasu. Również chowalam pod kołdrą książki zeby mama nie widziała że czytam po nocach. To były czasy. Masz rację żeby kiedyś było dużo fajniej. Pozdrawiam serdecznie Margo 😃😃😃

    OdpowiedzUsuń
  2. kiedyś nie było tego
    ja też teraz np mają lepsze dotykowe telefony
    a ja nie, i nie przeszkadza mi to

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że post jest okej.
    Zapraszam również do mnie, NOWY ODNOWIONY BLOG, 2 posty dziennie, różna tematyka o wszystkim. Zaobserwuj jeśli Ci się spodoba, bardzo mnie to motywuję do dalszej pracy nad blogiem.
    https://poradyracjonalistki.blogspot.com/2019/09/historia-z-mojego-zycia-powrot-nowosci.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja na przykład nie mam snapa i nigdy nie miałam. Założyłam go żeby być na bieżąco ze znajomymi, wkurzało mnie że oni wysyłają sobie wiadomości gdzie i o której się widzimy. Niestety porzuciłam go, to nie dla mnie patrzenie co kto robi, no ludzie, macie swoje życie.
    Tak oto spotykam się z wiadomościami: Cooo, ty nie masz snapa?? , ale jak??, żartujesz?? Dobra, nie chcesz podać.
    Ludzie, żyjmy tu i teraz, nie online!

    Pozdrawiam
    Zapraszam na bloga: https://paniodsztuki.blogspot.com
    I Fanpage: https://www.facebook.com/paniodsztukipl/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty