Ciało
Żyjemy w czasach przepełnionych pięknymi zdjęciami, roznegliżowanymi i bardzo wyretuszowanymi. Zewsząd krzyczą do nas plakaty niekompletnie ubranych kobiet, które mają więcej warstw makijażu niż ubrania. Pozwalamy żeby dzieci z podstawówki ubierały spodenki, które bardziej przypominają ilością materiału moje majtki niż spodnie. Nie myślcie, że mam 100 lat. Jestem przed trzydziestką. I nie zazdroszczę tym dzieciom mimo, że moi rodzice byli bardzo konserwatywni i u nas by to nie przeszło. Ponad 20 lat temu nagość była jeszcze tabu. Nagie kobiety można było zobaczyć w filmach dla dorosłych i gazetach erotycznych. Pamiętam jak moje koleżanki z gimnazjum zakładały stringi i tak je naciągały żeby każdy wiedział jaką bieliznę noszą. Czy chłopcy się nimi interesowali bardziej niż okrytymi dziewczynami? Tak. Tylko czy z tego to wynikało? Sama nie wiem. One częściej wychodziły na imprezy i rozmawiały z chłopakami niż przeciętna dziewczyna w tym wieku. I co im to dało? Większość z nich jest teraz matkami i żonami ale nie w jakimś większym statystycznie patrząc stopniu niż dziewczyny ubierające się w tym zasie mniej wyzywająco.
Zostałam wychowana dość konserwatywnie. Nie ma więc niczego dziwnego w tym, że w jakimś stopniu nagość nie jest dla mnie czymś zupełnie naturalnym. Nigdy nie ubierałam się w stylu dawnej guwernantki, uwielbiam sukienki, wydekoltowane bluzki, lekkie prześwity. Świetnie czuję się bawiąc tkaninami, balansując na granicy ubrania i roznegliżowania. Nie chciałabym jednak aby obcy ludzie oglądali moje sutki czy pośladki. Czasem czuję skrępowanie będąc zmuszoną do oglądanie nagości innych kobiet. Może to dziwne ale naga kobieta w saunie czy pod prysznicem wprawia mnie w zakłopotanie. Nie patrzeć jest dziwnie jednak wgapiać się też nie wypada. Gdzie jest granica?
Nagość to dla mnie coś bardzo osobistego. Nie czułam się źle, gdy po raz pierwszy rozebrałam się przed moim chłopakiem. Byłam świadoma swojego ciała, jego wad i zalet. Lubię też tulić się nago. To pomaga zbudować dużą więź. I podoba mi się, że z czasem powiększyły mi się piersi. Szkoda, że brzuch też się powiększył. ;) Zupełnie rozebrana mogę być dla swojego męża bo to mnie nie krępuje, jest naturalne. Sauna to miejsce w jakiś sposób publiczne i słabe jest narzucanie komuś swojej nagości. Z doświadczenia wiem, że zazwyczaj robią to kobiety mniej atrakcyjne czyli starsze i puszyste. I nie to, że im nie wolno a pięknym i jędrnym tak. Ciężej jednak na nie patrzeć i nie chcę nikogo obrazić. To moje subiektywne odczucia. Podchodzę do tego tak jak do oglądania nago swojej matki czy babki. To wydaje się niestosowne. Nie zabronię nikomu paradowania nago przez pół szatni jednak nic nie poradzę na to, że nie czuję się z tym komfortowo. Ludzkie ciało potrafi budzić wiele kontrowersji, a my niestety jesteśmy naszpikowani przesądami mimo tego jakże otwartego świata. Już nic nas nie powinno dziwić ani zaskakiwać, zniesmaczać chyba też. To czemu koleżanki plotkują na inną, że przytyła a tłuszcz jej się z bluzki wylewał? Albo, że jest tak chuda i chyba nic musi nie jeść a poza tym to jest przecież taka płaska. Kto poleci na taki kij od szczotki...
W tak ulepszonym i poprawionym świecie ciężko jest żyć kobiecie nieidealnej. Jednak to my kreujemy tak świat, raz po raz fotoszopując każde zdjęcie. W czasach kultu ciała, gdy wiele już zostało pokazane i powiedziane poprawiamy centymetr po centymetrze każde swoje zagięcie.
Po co więc mówić o szacunku odmienności? Skoro i tak wracasz do domu i nim zrobisz sobie zdjęcie włączysz filtr lub potem przez godzinę będziesz je poprawiać...

Komentarze
Prześlij komentarz