Termin ślubu




Planowanie ślubu i wesela  - od czego zacząć? 
Dobrze byłoby porozmawiać o terminie ślubu. I wiadomo, że od razu nie będziecie wiedzieli jaki on ma być. Przypuszczam, że prawie nikt nie ma takiej wymarzonej daty i jest na nią totalnie zafiksowany. Zacznijcie od ustalenia roku i miesiąca. Dzień może się jeszcze zmieniać. Co ma na to wpływ? Dostępność  sali. Prawdopodobnie kościół da się załatwić. Nie zostawiajcie tego oczywiście na koniec. Dobrze jest mieć jakąś w miarę określoną datę ślubu już oglądając sale. Wtedy łatwiej jest zweryfikować czy możliwe jest zorganizowanie w niej przyjęcia. Jeżeli mieszkacie w dużym mieście to pół biedy bo jest ich więcej, schody zaczną się jeśli jest ich niewiele. Wtedy może zdarzyć się, że termin będziecie dopasowywać do sali. Pytanie jeszcze czy ślub ma się odbyć za kilka miesięcy, rok czy przykładowo dwa lata? 
W moim przypadku znaczenie miał czas, gdyż sami chcieliśmy zapłacić za wesele i należało uzbierać pieniądze. To był dość żmudny proces i przeznaczyliśmy na niego 1,5 roku od zaręczyn. Baliśmy się trochę, że nie uda nam się uzbierać pełnej kwoty jednak braliśmy pod uwagę, że za część usług w ostateczności zapłacimy z kopert. Udało się jednak tego uniknąć. Większość kosztów pokrywa się przed samym ślubem więc nie da się tego aż tak daleko odłożyć. 
Sale zaczęliśmy oglądać ponad rok przed ślubem i na rok przed opłaciliśmy zadatki. Nie są to zwykle wielkie kwoty jednak trzeba brać pod uwagę, że każdy usługodawca świadczący jakąś usługę będzie żądał chociaż 200 zł przy podpisywaniu umowy. Bez grosza w portfelu nie ruszycie z niczym. 
Co u nas przeważyło jeśli chodzi o termin?
Pooglądaliśmy sale, policzyliśmy maksymalną liczbę gości oraz koszta całego wesela (w przybliżeniu). Okazało się, że mamy znacznie poniżej 100 osób a nie ma zbyt wiele sal w naszej okolicy na 50-60 osób. Wszędzie minimum było 100 osób. W naszym przypadku nie było szans na aż tylu gości...
Postanowiliśmy więc początkowo z wielkim bólem znaleźć alternatywny termin. Zależało nam na czerwcu bo to piękny miesiąc. Przy naszej wybranej sali rosły róże. O tej porze roku zakwitają i wszystko nabiera wielkiego uroku. Po wielu dyskusjach postanowiliśmy pobrać się w piątek.  Wiele było negatywnych opinii ze strony najbliższych jednak było to jedyne rozsądne rozwiązanie. Dzięki niemu udało się umówić salę na ok. 50 osób choć była na znacznie większą ilość gości. W sobotę by to nie przeszło. 
Wywalczyliśmy też niewielki, ale zawsze rabat. Nasi fotograf z filmowcem choć są dość rozchwytywani mieli wolny termin, polecony DJ również. 
Polecam dopytywanie znajomych czy nie mają namiarów na poleconych usługodawców. Dzięki temu ominie Was wiele biegania i stresów. My trafiliśmy na tak miłych ludzi, że do czasu wesela traktowaliśmy ich jak bliskich znajomych. 
Straszono nas, że piątek to słaby termin. Goście nie przyjadą itp. Powiem Wam, że to bzdura. Przy ponad rocznym powiadomieniu ich o tym każdy zaplanował urlop tak żeby być. 
Było również kilka opinii, że to było to najlepsze wesele na jakim byli. Jeszcze po kilku miesiącach przypominają nam o nim goście. To o czymś świadczy! 
A jak jest u Was? Jesteście przed, w trakcie czy po podejmowaniu takich decyzji?

Komentarze

  1. Ślub brałem rok temu w lipcu. Termin ustalaliśmy rok wcześniej i to był pierwszy krok do rozpoczęcia przygotowań. Mieliśmy trzy warunki: 1) ma to być sobota 2) okres wakacyjny 3) w tym dniu ma być wspomnienie kogoś świętego w Kościele. Znaleźliśmy jeden taki dzień w okresie w jaki celowaliśmy, to był 22.07.2017, wspomnienie św. Marii Magdaleny. Potem dopiero zaczęliśmy szukać sali :p w ogóle co się okazało to akurat weekendy lipcowe na rok do przodu były niemal wszędzie wolne, a np. czerwiec i sierpień nie. Bóg nam pobłogosławił, a św. Maria Magdalena została naszą patronką :)

    OdpowiedzUsuń
  2. My jesteśmy przed. U nas natomiast jest problem z salą. Mamy gości na 130 osób i w naszym małym mieście nie ma tak ogromnych sal. Ale nie poddajemy się i szukamy nadal. Pozdrawiam, pisanepedzlem.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jestem singielką i chyba mam na to czas. Jednak, gdybym miała narzeczonego chciałabym, by ślub BYŁ WŁAŚNIE W PIĄTEK. To dzień, który dobrze się kojarzy i bym go dobrze zapamiętała.


    blogyoutube

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawie napisany tekst. Jeszcze wszystko przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jestem dużo, dużo przed planowaniem ślubu :) Myślimy o nim powoli, ale nie rozmawialiśmy na ten temat tak poważnie. Czasem tak sobie wyobrażam te chwile :) chciałabym, aby mój ślub odbył się latem, to chyba najpiękniejsza pora :) resztę... zobaczymy :)
    Pozdrawiam cieplutko ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wszystko jest czas i pora, do tego trzeba dojrzeć. Ja miałam na to 1,5 roku narzeczeństwa i to był bardzo potrzebny czas.
      Pozdrawiam,

      Usuń
  6. Nas też niedługo czekają przygotowania 😉 Też uważamy że dzień tygodnia nie gra większej roli, kto będzie chciał przyjść to przyjdzie i nie będzie uzależniał od takiego głupstwa swojej obecności 😋

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze przed mną sporo czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie już po. Tak właściwie wszystko zorganizowaliśmy w przeciągu trzech miesięcy. Chcieliśmy ślub w kwietniu a wtedy w ofertach można przebierać bo większość chce właśnie czerwiec, lipiec, sierpień :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ślub w piątek to super pomysł. Większa dostępność sam itd ❤

    OdpowiedzUsuń
  10. Great post dear!You have a nice blog
    I follow you can you follow me please?
    www.guzelvekulturlu.com
    Kisses

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty