Jestem lepsza od innych, czyli szacowna Pani mężatka…
Mam niewiele ponad 20 lat a na moim palcu lśni nowością
jeszcze złoty krążek. Teraz jestem
lepsza od innych kobiet, niezamężnych jeszcze. Zdobyłam złoty Graal, jestem nie
tylko Władcą Pierścienia ale jeszcze Panią. I co Wy wiecie o życiu panny na
wydaniu? Jesteście nikim, jesteście same. Musicie szukać dalej, biegać po
randkach i łasić się do mężczyzn. Kombinuj dziewczyno nim twe wdzięki przeminą…
Jeszcze trochę i nie zostanie Wam nic innego niż zgłoszenie się na żonę dla
rolnika i z uśmiechem na ustach wysłuchiwanie obleśnych uwag i końskich zalotów
podczas przerzucania gnojowicy. Jak bosko! Nie zazdroszczę, ale widać coś z
Wami nie tak…
Większość kobiet spotkało się chyba z takim traktowaniem
przez zamężne koleżanki. Ja też. Nie ma znaczenia czy mieszkacie na zapadłej wsi
czy wielkim mieście. Często status singielki dla nas samych nie jest niczym złym, czujemy się w nim super. Nasze koleżanki, które są już w związkach nie potrafią tego zaakceptować. Powinnaś chodzić na randki, powinnaś zalogować się na portalu randkowym, powinnaś więcej wychodzić, znam fajnego chłopaka i powinnaś się z nim spotkać! Jak to nie chcesz?Będziesz sama do końca życia, nikt Ci nie poda szklanki wody na stare lata. Znacie to? Ja i moje koleżanki słyszałam takie teksty już na studiach. Wcale nie byłam jeszcze stara...
Znacie postawę wszechwiedzącej mężatki? Głowa uniesiona do góry, uśmiech pogardy lub usta zaciśnięte żeby nie powiedzieć jako pierwsza "cześć" (jest teraz żoną i to jej się mają kłaniać), delikatne ruchy dłonią żeby każdy zauważył złoty krążek na palcu. Skąd się biorą takie kobiety? Można je wyczuć już na etapie planowania ślubu. Jak to nie zapłacisz za mój panieński, co z tego, że wybrałam Malediwy? Na ślubie obecność jest obowiązkowa i nic mnie nie obchodzi, że jesteś chora lub masz inne plany. Mój ślub jest najważniejszy na świecie, to wydarzenie stulecia. I nie pomyśli, że to uczciwe, że piszesz wcześniej zamiast w tym dniu udawać śmiertelnie chorą. Moim zdaniem ważne żeby liczba gości była pewna podczas wpłacania zaliczek, grunt żeby młodzi nie płacili za puste miejsca choć dobrze też żeby chodzić na śluby osób, które u Was też były. Skoro oni poświęcili swój czas i prawdopodobnie pieniądze to miło jest jeśli będziecie u nich w ramach rewizyty.
Jestem mężatką od kilku miesięcy i mam sporo koleżanek, które jeszcze o tym nie myślą. Przyjdzie na to czas. Jestem szczęśliwa, że zdecydowałam się na ten krok ale nie zamierzam komuś radzić co ma zrobić bo nie ślub jest istotny tylko osoba, z którą go bierzecie. To klucz do wszystkiego. Bez tej podstawy wcale nie będzie lepiej. Przez wiele lat byłam zadowolona z bycia samej jednak przyszedł dzień, w którym poznałam swojego męża. Zmienił się wtedy mój sposób postrzegania świata, przestałam sobie wyobrażać świat bez niego. Cała reszta zaczęła wydawać się naturalna. Wszystko samo się ułożyło choć nie planowałam wcześniej welonu, białej sukni i byłam zagorzałą singielką. W międzyczasie uciekło mi niestety kilka kontaktów. I to zapewne była wina dwóch stron, czasem trochę mi tego szkoda choć nie mam zamiaru niczego żałować. Czasem myślę o tym i nie do końca rozumiem przebieg wielu sytuacji ale myślę, że wszystko dzieje się po coś. Kiedyś to zrozumiem.
Postaram się nie stać szacowną mężatką i wielkim łukiem będę je w miarę możliwości omijać. Spotkaliście takie kobiety? Macie podobne doświadczenia?

Dobry wpis, nie mam koleżanek aczkolwiek spotkałam sie z czymś takim u facetów. "Nie będę sie juz z toba zadawać, jestem mężem a ty singielką (jeszcze w tedy) jestem mądrzejszy i znajdz sobie w koncu kgoś i spadaj z mojego nowego lepszego życia". Po takiej akcji nie ufam ludziom i jestem coraz bardziej aspołeczną osobą.
OdpowiedzUsuńJak widać dzieje się tak również u mężczyzn. Szkoda, że z czasem urywają się kontakty. Ja przyjęłam, że tak właśnie musi się dziać i te miejsca z czasem zapełnią inne osoby. Warto mimo wszystko wierzyć w ludzi. Każde doświadczenie jest cenne i po coś. Pozdrawiam.
UsuńZ mężatkami jeszcze nie mam do czynienia na codzień, ale jestem w związku od prawie 5 lat i w życiu bym nikomu nie powiedziała, tak jak one mówią. Ale mam koleżankę, która jest w związku od niedawna i ma problem teraz do reszty, że są same i powinny sobie kogoś znaleźć. Dla mnie to śmiech na sali i ja takiego zachowania nie toleruję:)
OdpowiedzUsuńMasz rację. Niektórzy przechodzą przemianę przy pierwszym związku niestety.
UsuńNie ma nic złego w byciu singielką :D Super być w związku i dobrze być samej, najważniejsze by to osoba, która ma dany status dobrze sięw nim czuła
OdpowiedzUsuńBardzo dobry tekst 😃
OdpowiedzUsuńJasne że znam takie kobiety z własnego otoczenia. I omijam szerokim łukiem. Jeszcze koleżanki teściowej które mnie widzą i oceniają po swojemu a teściowa rzekomo liczy się z ich opinią... No cóż jem problem