Hity i kity ostatnich miesięcy.



Dziś skupię się na 12 elementach mojej kosmetyczki, Niektóre z nich wyrzucę na zawsze z listy zakupowej, do części powrócę. Testowanie zajęło mi kilka miesięcy czyli do końca opakowania. Projekt denko czas zacząć!
Zacznę od Isany. To produkt dla młodzieży, jednak moja cera też lubi płatać mi figle więc ratuję się czasem takimi kosmetykami. Dość duża i wydajna tubka, kosmetyk ratujący cerę z cynkiem. Ja osobiście używałam go jako maseczki czyli raz lub w szczególnie trudnej sytuacji dwa razy w tygodniu. I powiem Wam, że bardzo mi się spodobał. Nie wysusza przesadnie skóry, za to zmniejsza krostki i pomaga oczyścić cerę. Dla mnie super.
Farmonę zazwyczaj kocham i z ciężkim sercem muszę napisać, że aż dwa specyfiki u mnie się nie sprawdziły. Mgiełka, która miała zmniejszyć przetłuszczanie się moich włosów nie zadziałała ani trochę. Skończyła się po wielu miesiącach używania po każdym myciu i między nimi. Efektów zero. Dla mnie to porażka.
Szampon z serii Jantar dla mnie ma jedną wielką wadę, którą słyszałam już kilka razy po zagadnięciu do koleżanek. Po umyciu włosy są bardzo splątane. Może i działa jednak potem tak trudno rozczesać włosy. Z tego względu mówię mu stanowcze nie.
I moja ulubiona wcierka Jantar. Niby ta sama seria a działa cuda. Najpierw kilka lat temu poleciła mi ją kuzynka. Zrobiłam resarch w necie i wiele blogerek bardzo go zachwalało. Był to czas, gdy znalezienie tego specyfiku było bardzo trudne. Zachęcona opisami, że włosy będą mi rosły nawet po 3 cm na miesiąc zadałam sobie trud i zdobyłam go. Trochę się zawiodłam bo aż takich cudów się nie doczekałam. Jednak różnica była zauważalna. Na ten moment wracam do niego co jakiś czas i przynajmniej 3 buteleczki rocznie zużywam. Efekt? Baby hair, przyspieszenie wzrostu i minimalnie wolniejsze przetłuszczanie się włosów.
Kolejna rzecz, którą testuję od ok.1,5 miesiąca - gąbeczka do makijażu. Całkiem fajna rzecz. Ta moja jest z hebe. Troszkę delikatna i szybko zniszczyłam ją nieco paznokciem. Minusem jest to, że zjada nieco podkład i wymaga częstego mycia. Plusem to, że podkład jest dobrze wtarty, nie ma efektu maski. Wygląda to dość naturalnie. Póki co zostanę przy gąbeczkach, mam jedynie zamiar przetestować inne.
Krem Celi z Szafirowej serii, co prawda dla starszych kobiet. Postanowiłam poużywać go na noc. I świetnie się sprawdził zimą. Moja skóra mimo przymrozków nie łuszczyła się i była w dobrym stanie. Myślę, że na suchej cerze też dobrze się sprawdzi.
Olejek Diamond Color. Niby nie zły jednak... Stosowałam go do olejowania i na końcówki. Sprawdził się nawet w trakcie olejowania jednak na końcówki był dla mnie nieco zbyt suchy. Ogólnie nie jest zły jednak chyba nieco zbyt drogi jak na efekty.
Serum z witaminą C. Fajna sprawa ale chyba dla nieco starszych kobiet, ja nie zauważyłam wielkiej różnicy na mojej skórze. Nie stosujcie latem.
Nacomi olej z konopi. Do skóry mieszanej, miał poprawić jej stan. Tego nie zauważyłam zbytnio, a niezbyt przyjemny zapach już tak. Dla mnie zbyt suchy, nie ma porównania z np. arganowym. Więcej go jednak nie kupię.
Mineralny dezodorant Garniera. Moje nie wiem które opakowanie. Lubię go bo nie brudzi ubrań.Troszkę długo schnie ale mi to akurat nie przeszkadza.Lubię go i koniec :D
Garnier Fructis do końcówek. Jak już kiedyś pisałam całkiem niezły, wydajny. Nie za tłusty jednak ma się wrażenie, że nawilża. Pachnie ale nienachalnie. Dla mnie całkiem przyzwoity.
Growing lashes czyli tusz Wibo stymulujacy wzrost. Nie liczyłam na wiele bo jest tani. Ale przyznam, że miałam go z 2 miesiące i nie używałam w tym czasie odżywki. Rzęsy są długie i nie wypadają jak to czasem wiosną bywa.Niezbyt duża szczoteczka co dla mnie jest plusem. Przez kilka dni uczyłam się obsługi jednak potem widziałam już tylko plusy. Dla mnie bardzo fajny tusz.

Miałyście coś z tego zbioru? Polećcie swoje hity :)




Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty