Aborcja - głośny temat, poważna sprawa...
Czarny
poniedziałek już za nami. W wielu miastach rzesze kobiet
protestowało przeciw zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej. Nie chcemy
żeby decydowali za nas inni. Mężczyźni. Osoby bez waginy i
okresu. Znów. Kościół i politycy. Czy wracamy do średniowiecza?
Rządy mężczyzn. Skądś to znamy. Czyż nie z kart podręczników
z okresu podstawówki i liceum?
I nie jest
tak, że osobiście jestem zwolenniczką aborcji. Sama nie usunęłabym
ciąży. Nie chcę jednak oceniać kobiet, które to zrobiły.
Zwłaszcza w tych szczególnych przypadkach. W pamięć wrył mi się
film puszczony na lekcji religii, bodajże w gimnazjum. Jakieś 2
zabiegi aborcji. Metodą łyżeczkową i jakąś inną. Nie pamiętam
już, bo to dawno. A co zapamiętałam? Obraz lekarza, który
rozszarpuje maleńkie ciało. Mikroskopijne. Najpierw odcina główkę,
brzuszek, rączki... I tak do końca. Aż już nic nie będzie. Z
płodu, przyszłego człowieczka pozostają szczątki. Jakieś
porozrywane kawałki mięsa. Obejrzałam to do końca. Przez resztę
dnia miałam mdłości. Do dziś, a minęło z 10 lat wiem jedno:
sama bym tego nie zrobiła.
Nie
zapominajmy, że każda aborcja kaleczy też duszę i często ciało
kobiety. Ona jest tu ofiarą, choć często to jej decyzja. W
kobiecie zostanie to piętno, myśl o nienarodzonej istotce.
Dlaczego
mimo wszystko nie zgadzam się na zaostrzenie przepisów?
Bo każda
sytuacja jest inna. Kościół powie to grzech. Ok, zgadzam się.
Dlaczego
zapominacie o wolnej woli?
Każdy z nas
ponoć ją ma. Sam poniesie konsekwencję za popełnione błędy.
Zarówno tutaj, jak i potem.

Doceniam Twoją postawę, piszesz iż, sama nie dokonałabyś aborcji, ale nie oceniasz innych, bo każdy ma swoje sumienie. To właśnie jest dla mnie szacunek i uszanowanie innego człowieka.
OdpowiedzUsuńPs. jeśli chodzi o aborcję, w dzisiejszych czasach jest wykonywana o 100 kroć bardziej humanitarnie. Nikt, nie rozrywa płodu na kawałki. (można poczytać o tym w internecie)
Pozdrawiam.