Moja teraźniejsza pielęgnacja włosów.
Dziś aktualizacja kosmetyków włosowych.
Pierwsze i najważniejsze: olejowanie raz w tygodniu (czasem 2 razy) za pomocą mojego ulubionego oleju kokosowego lub olejku rozświetlającego Schwarzkopfa Illuminating Oil. Serum używam też naprzemiennie z innym na końce. Od kiedy zaczęłam je olejować znacząco się wzmocniły. Od dziecka miałam słabe i rzadkie. Teraz są coraz dłuższe. Jedyną wadą oleju jest konieczność dwukrotnego mycia włosów. Po jednym myciu moje włosy wyglądają nieświeżo.
Kallos keratynowy to kosmetyk, po który sięgam raz lub dwa w tygodniu. Uwielbiam moje
włosy po nim. Myślę, że pomógł mi przetrwać lato.
Mycie:
Radical lubię bo dobrze wpływa na moje włosy jednak niestety nie ułatwia rozczesywania. Łagodniejszy dla moich włosów jest szampon dla dzieci - Isana Kids. Rozbawia mnie jego kolor. Od czasu do czasu używam płynu do higieny intymnej z kwasem mlekowym. Obawiam się, że zrozumieją to tylko włosomaniaczki. W użyciu jest również różowy Loreal Elseve.
Moje włosy przed słońcem chroni jantarowa mgiełka do włosów. I sprawdza się świetnie. Są bardziej sprężyste i pełne życia.
U nasady głowy i na skalp stosuję wodę brzozową. Miała zmniejszyć przetłuszczanie się włosów jednak zużyłam już pół butelki i nie widzę efektów. Muszę przyznać, że mam wrażenie iż przyspieszyła ich wzrost, jednak nie o to tym razem mi chodziło. Plus za bardzo dużą wydajność. Jednak z pewnością nie kupię tego produktu ponownie.
Olej macadamia na końcówki świetnie się sprawdził. Używam go z olejkiem rozświetlającym. Jednak w 90% właśnie jego. Moje końcówki nie rozdwajają się. Podcinam włosy jedynie, gdy robią się już trochę "suche". Nie częściej niż co 3 miesiące.
W tym momencie używam odżywki z Isany do koloru. Farbuję włosy, notabene jest to moje najcięższe przewinienie na nich. Jestem z niej zadowolona.
Dodatkowo jeżeli już używam suszarki to jedynie na chłodnym nawiewie, staram się jednak pozwalać im dosychać bez jej użycia. Nie prostuję i nie kręcę włosów. Same mają skłonności do falowania ale i do puszenia się. Mimo farbowania co ok.1,5 -2 miesięcy nie są zbyt zniszczone.
Ostatnio przez 2 miesiące zażywałam cynk. Dobrze wpłynął na ich wzrost.
A co Wy używacie w tym momencie?
Świetny post :)
OdpowiedzUsuńhttp://aagnesblog.blogspot.com/2016/09/jealousy-sammydress.html
Hejka!
OdpowiedzUsuńSuper blog i zdjęcia!
Życzę powodzenia przy prowadzeniu bloga + miłej niedzieli i tygodnia!
Zapraszam do siebie na bloga :)
Piszę trochę o sobie, swoim życiu, studiach, zainteresowaniach jak i umieszczam ciekawe zdjęcia.
Ostatnie notki dotyczą mojej pracy i studiów oraz "Quillingu".
Poproszę o opinię czy komentarz! :)
-> Blog: "Drobnostek świat" :)
Obs za obs, kom za kom! :)
Fajny post, o wszelkich kosmetykach lubię czytać bo czasem znajdę coś co zastąpi obecnie używane :)
OdpowiedzUsuń