Przyszła kryska na matyska...
"Mężczyźni pragną
zawsze być pierwszą miłością kobiety. Kobiety
zawsze pragną być ostatnim romansem mężczyzny." Oscar Wilde
Okrutna, zła i podła.
Tak do tej pory zapewne mówili o mnie niektórzy mężczyźni. Ci,
których nie pokochałam. Oraz Ci, którym nawet nie dałam szansy na
rozkochanie. Od zawsze działam intuicyjnie. Wsłuchuję się w
siebie i robię to, co mówi mi serce. Jeżeli czuję, że nie ma
szansy na coś więcej – kończę. Jeśli płomień zgaśnie –
znikam. Jeżeli coś mi przeszkadza, coś mnie przestrasza –
uciekam. Taki struś pędziwiatr. Zamykam swoje serce, choć nie jest
tak, że nie cierpię. Każdą osobistą porażkę okupiłam wieloma
łzami. Widzieli je nieliczni. A zazwyczaj nikt. Zamykam się na
świat w takich chwilach. Przeżywam żałobę po nieudanym związku.
Po śmierci uczucia, które przedwcześnie obumarło.
Teraz zdaję sobie sprawę,
że do tej pory nigdy nie kochałam tak na 100 %. Było w moim życiu
kilka na to szans, zostały zmarnowane.
Niczego nie żałuję.
Wszelkie doświadczenia
magazynuję w pamięci i sercu. Nie pielęgnuję uraz, nie utrzymuję
też ścisłego kontaktu z byłymi. Bo nie byłoby to szczere. Nasze
drogi się rozeszły. Koniec kropka.
Przeszłość doprowadziła
mnie do teraźniejszości. Do punktu, w którym się znajduję. Do
chwili, kiedy mogę Wam powiedzieć: naprawdę kocham.
Na mnie też przyszedł
czas. Niespodziewanie. Zakochałam się.
Teraz chciałoby się
powiedzieć „chwilo trwaj”... Choć tak naprawdę zdaję sobie
sprawę, że przede mną długa droga. Nie zawsze łatwa. Wyboi nie
będę pokonywała już sama. Mam oparcie w kimś wyjątkowym.
Kimś, kto jest moją
pierwszą miłością. Tą prawdziwą. Teraz pozostało mi tylko
pozostać jego ostatnim romansem... Życzcie mi powodzenia :)
Wierzycie w miłość od
pierwszego wejrzenia?

Trzymam kciuki :)
OdpowiedzUsuń