Zauważyłam, że od
jakiegoś czasu w społeczeństwie rodzi się bunt. Spowodowała go
tzw. ustawa „inwigilacyjna” jak określiły ją media. Po latach
komunizmu jesteśmy bardzo uczuleni na wszelką kontrolę.
Szczególnie prywatności. A teraz krzyczymy: „ jak to będą
sprawdzać nam internet itp?!
Nie po to nasi dziadkowie i rodzice narażali swoje życie i zdrowie!
To skandal!!! ''
I
te służby niedobre będą patrzeć co Kowalski ogląda w internecie
w czasie weekendu, jak żona nie patrzy. Bo nawet jej autorytet tak
daleko nie sięga...No
dobrze. A teraz coś Wam powiem tak od serca...
Z
konia spadliście?!!!
Drogie
dzieci i podstarzała młodzieży nie pierwszej świeżości – to
przecież od zawsze się dzieje. I po co tyle krzyku? Uważacie, że
do tej pory nikt nie miał dostępu do Waszego komputera, komórki i
całej reszty elektroniki? Jesteście tacy zabawni...
A
jak Waszym zdaniem policja wyszukuje pedofili i całą resztę
wesołych przestępców i drobnych złoczyńców? Na chybił trafił?
Pomyślcie...
To nie boli. Internet od zawsze był obserwowany, rozmowy
rejestrowane. Trochę też dla bezpieczeństwa. Zawsze tak będzie,
czy to się nam podoba, czy nie.
Tak
niewiele trzeba żeby komuś sprawdzić historię przeglądania a Wy
robicie taki szum... W internecie nie ma czegoś takiego jak
prywatność.
A
Wy udostępniacie na fejsie zdjęcia swoich pociech w wersji
buduarowej a dokładniej saute. I cieszy Was ilość polubień i
komentarzy. No patrz jaki słodki bobas... Jak pięknie w domu ma
koleżanka.
Internet
to miejsce dla sierotek Maryś, Czerwonych Kapturków ale i złych
Wilków. One serio chcą Was zjeść. A tak dzięki Wam mogą
podpatrzeć Wasze dzieciątka, ekskluzywne meble i designerskie
urządzenia. Nic tylko kraść! Handel ludźmi też (niestety) ma się
dobrze.
Kolejną
kwestią, że w odmęcie jakim jest internet nic nie ginie. Wrzucasz
pijaną fotkę, trzeźwiejesz, kasujesz i po sprawie! A figa... Raz
wrzucone nie zatrze się nigdy. To nie tabula rasa, taki mamy
klimat...
Więc
nie załamuj rąk nad kontrolą, ona była, jest i będzie zawsze. Do
tej pory nie miałeś o tym pojęcia. Teraz już masz.
I
zrób z tą wiedzą co chcesz.
W
„Mistrzu i Małgorzacie” rękopisy nie płoną, w dzisiejszym
świecie nic w internecie nie ginie.
I
czy Wam się podoba, czy nie ten tekst też pozostanie w nim.
Na
wieki...
Dobitnie i wiarygodnie. Świetny wpis. Choć sama nie mam hopla i nigdy nie zastanawiałam się czy oby na pewno FBI nie siedź mi na ogonie-prędzej podejrzewałam Putina-to z pewnością otworzyłaś mi oczy. Nigdy nie czułam nadzoru, choć jego istnienie jest rzeczywiście pewne. Daje do myślenia.
OdpowiedzUsuń