Wspomnienia z domu umarłych, Fiodor Dostojewski

Chyba każdy czytał "Zbrodnię i karę". Dziś mam propozycję: sięgnijcie po Dostojewskiego ponownie.

ciu 008.jpg

Z Dostojewskim po raz pierwszy zetknęłam się pod koniec gimnazjum. I od razu wciągnął  mnie ten nie najłatwiejszy może, choć wspaniały styl pisarski. Mimo pochłonięcia wielu książek o tematyce psychologicznej to Fiodor pozostaje dla mnie mistrzem tego gatunku. Od razu napomknę, że z jego książkami nie jest tak, że czyta się je jednym tchem. Nic tych rzeczy. Muszę przyznać, że zawsze na taką lekturę daję sobie więcej czasu. Ale to zupełnie nieważne. Dostojewskim należy się delektować, wczuwać w sytuację. Książka, o której dziś wspominam jest powiązana z biografią autora. Odnosi się do czasu, który spędził on na katordze. Czyli w więzieniu, w którym wykonywał ciężkie roboty. Ale spokojnie, Dostojewski nie był zwyrodnialcem. W więzieniu znalazł się ze względów politycznych.
A wracając do samych Wspomnień… Są one świadectwem człowieka wywodzącego się ze szlacheckiej rodziny, który został skazany na 10 lat ciężkich robót. A za co? Za zabójstwo żony. Cała powieść skupiona została wokół obserwacji świata otaczającego Aleksandra Pietrowicza Gorianczykowa, który jest spostrzegawczym obserwatorem. Nikogo nie osądza, za to szczegółowo przedstawia sylwetki współtowarzyszy niedoli.
To właśnie najbardziej pociąga mnie w książkach Dostojewskiego. Zdolność do obserwacji, bardzo dokładnej obserwacji(!).  Jednak bez nuty osądzania. Lubię, gdy pozostaje pole dla wyobraźni. I możliwość do budowania własnych sądów, którego w dzisiejszych czasach tak niewiele. Bez przetworzenia informacji. Przemielonych jak papka w dziobie pingwina, który karmi swoje małe. Bezwzględnie polecam.

Komentarze

Popularne posty