Przesądy
Są wśród Was przesądni? Jeśli tak, to co robicie żeby zapewnić sobie szczęście?

Dziś
piątek trzynastego - nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o
przesądach. Niektórzy wracając po zapomnianą rzecz siadają na chwilę,
inni nie przechodzą pod znakami, odpukują w niemalowane, wypatrują
czterolistnych koniczyn lub unikają jak ognia czarnych kotów. Mi 13 nie
kojarzy się źle. Przez kilka lat w szkole, taki właśnie numer miałam w
dzienniku. I wbrew pozorom bardzo rzadko kierując się numerami wzywano
mnie do odpowiedzi. Czyżby nauczyciele byli przesądni? Kto wie…
Znalazłam również kilka czterolistnych koniczyn. Nie wypatrywałam ich
jakoś szczególnie. A co do kotów. Uwielbiam wszystkie! Szare, bure,
białe, rude, w łatki, tygryski i czarne też. Będąc dzieckiem miałam
czarną kotkę. Pojawiła się w moim życiu i przed moim domem zupełnie
niespodziewanie. Była mała, przeraźliwie chuda i co by nie powiedzieć
paskuda. Miała ogromne oczy. Oczywiście musieliśmy przygarnąć to
nieszczęście. Pojawiła się zresztą również niezbyt szczęśliwego dla
całego świata dnia. Jednak po dłuższym czasie dokarmiania zaczęła
przypominać coś więcej niż kości obleczone skórą. Może to i nie miejsce i
czas żeby mówić, co uważam o ludziach, którzy porzucają zwierzęta… Ok.,
dostanie się Wam ode mnie z całą pewnością jeszcze nie raz… Gdy mała,
czarna kotka urosła stała się przepiękna. Miała też inne zalety, otóż
była niesamowicie inteligentna. Pewnie niektórzy powiedzą, że kot nie
może być inteligentny. Nie dbam o to. Powiedzą tak tylko Ci, którzy nie
mieli żadnego zwierzątka. Do dziś pamiętam jak moja kotka robiła
„żebraka”. Doskonale wiedziała, co zrobić żeby wszyscy się nad nią
rozpływali. Wiecie co? Trudno powiedzieć ile razy przecięła mi drogę.
Nie odnotowałam żadnego pecha. Wręcz przeciwnie. Była moim wielkim
szczęściem. Czy jestem przesądna? Może minimalnie. Nie ma to żadnego
wpływu na moje życie. Jestem zdania, że w dużym stopniu sami kreujemy
swoje życie. Jeśli wyjdziemy z domu z przekonaniem, że wydarzy się coś
złego, to może to nastąpić. Może nie warto więc wypatrywać burzowych
chmur nad głową? A Wy? Jakie pamiętacie pechowe sytuacje? Albo wręcz
przeciwnie. Może w piątek 13 przeżyliście coś pięknego? Jak zawsze
jestem wdzięczna za wszystkie komentarze. A tak na koniec: życzę Wam
dużo szczęścia! :)
Komentarze
Prześlij komentarz