Pies Ci mordę lizał! A jak! :)

A Wam? :D

6 czerwiec 231.jpg

Jeżeli macie wśród członków swojej rodziny kogoś poruszającego się na czworaka (nie chodzi mi o dzieci 0-1 rok) i jakimś przypadkiem jest nim pies ten post jest dla Was :)
Już prawie 2 miesiące minęły odkąd zawarłam – bliższą- znajomość z Milkiem. I nie mogę powiedzieć, abym miała czas na nudę. Jak już kiedyś wspomniałam nie ma bardziej motywującego trenera personalnego od psa, który musi (!) iść na spacer. Jemu nie powiesz: „Wiesz dzisiaj boli mnie głowa, ale jutro to nadrobimy w dwójnasób”. Zapomnij, nie ma szans. I choć czasem nie ma się już sił, to trzeba się zmusić. Nikt tak nie dyscyplinuje, jak pies. Z kreatywnością i zaangażowaniem większym niż niejedna przedszkolanka organizuję te nasze spacery. Bo ile można tylko chodzić? Młodemu psiakowi może to nie wystarczyć. A już szczególnie jeśli jego pasją jest skakanie. A właściwie podskakiwanie w górę. Milek już nawet opanował manewr z podskakiwaniem i odbiciem od moich nóg. Ale to już jego własny autorski pomysł… I choć czasem okropnie ciężko jest zmusić się do wyjścia z domu, do którego notabene dopiero się weszło, to ten wymuszony ruch po jakimś czasie z pewnością przyniesie pozytywne skutki zdrowotne. A, gdy się już nachodzimy, nabiegamy i naskaczemy przychodzi czas na czułości! Milek jest niesamowitym pieszczochem, więc przytula się, liże wszystkich swoich przyjaciół (w tym mnie) od ucha do ucha. Powiecie, że to niehigieniczne. A ja Wam powiem, że to naturalna szczepionka. I wielka przyjemność obcowania z kimś, kto kocha bezinteresownie. A to takie dziś rzadkie zjawisko… Więc niech już każdy okazuje miłość tak jak potrafi i chce.

Komentarze

Popularne posty