Niedzielny spacer

Ciesz się chwilą bo każda może okazać się ostatnią...

liście 008.jpg

O dzisiejszym poście myślałam już wczorajszego wieczora. Postanowiłam Was jeszcze bardziej „wpuścić” do mojego świata. Świata emocji i uczuć. A dokładniej? Wczoraj trochę przed zachodem słońca wybraliśmy się z Milkiem na spacer. Długi spacer. Było może nie zimno, ale rześko. Milek to sierściuch więc mu to nie przeszkadza, a ja ubrałam się ciepło. Lubię wieczory. W niedzielne ludzie wracają z weekendu. Jednak wieczorem jest już niezbyt duży ruch. Powietrze, które wypełnia płuca jest chłodne, orzeźwiające. I nawet, jeśli jest ostre to człowiek czuje, że żyje. Wczoraj spacerując obserwowałam zachód słońca. Żałuję bardzo, że nie miałam ze sobą aparatu. Nie martwcie się jednak, opowiem Wam o nim. Niebo przybrało kolor ciemnego różu i pomarańczu połączonego z ciemnym niebieskim i szarością. Z każdą chwilą barwy przybierały coraz ciemniejsze tony. Aż w pewnym momencie na nieboskłonie królował już tylko granat z grafitem. Zza chmur spozierał na świat księżyc w pełni. Oświetlając świat delikatnie, choć momentami dość intensywnie. Jak łuna.
 Póki było jeszcze dość jasno zebrałam kilka liści, które są znakami jesieni. Pięknie wyglądały na zielonej trawie. A teraz przypominają mi uczucia towarzyszące mi wczoraj.
Na spacer wzięłam ze sobą odtwarzacz muzyki ze słuchawkami. Uwielbiam oddawać się tonom płynącym przez moje ucho do serca. To niesamowite jak muzyka wpływa na emocje. Tym razem popłynęłam m.in. z Braćmi, Grzegorzem Kupczykiem (Turbo, CETI), Maanamem, Shakirą, Dżemem ( boska „Cała w trawie”…), Kaczmarskim., Jamesem Arthurem i zespołem Zakopower. Lubię śpiewać, gdy nikt nie słyszy. I niech tak zostanie :P A wy lubicie? Spróbujcie. Warto, uwolnicie swoją energię i masę endorfin.
Milek wyskakał się na tyle, że dał się pogłaskać stojąc bardzo spokojnie. Jak rasowy pieszczoch. A rzadko zdarza się, aby stał w jednym miejscu dłuższą chwilę. Podobno ma charakter właścicieli… Pominę to milczeniem.
Gdy wróciliśmy do domu było już ciemno. Na niebie jaśniała pierwsza gwiazda. Tylko jedną wypatrzyłam. Znacie to uczucie spokoju wypełniającego od środka? Napełniłam się nim po brzegi. I zebrałam siły na tydzień, który już zaczął upływać.
To jeden z moich pomysłów na odpoczynek. Pozwala na regenerację mózgu i serca. Pobudza do działania i aktywuje „szufladki” z pomysłami. Inspiruje.
A jakie są Wasze sposoby „ładowania baterii”?

Komentarze

Popularne posty