Milek jest dobry na wszystko!


Jakiś czas temu pisałam, że pojawił się w mojej rodzinie nowy członek. Milek. Dziś chcę odrobinę bardziej przybliżyć Wam jego sylwetkę. Zainteresowania: gryzienie, skakanie, gryzienie, skakanie, gryzienie, gryzienie, gryzienie. Też mu mówię, że tylko jedno mu w głowie. A co gryzie? A co się da. Ma swoje prywatne piłeczki. I swoją również prywatną gumową kość. Do gryzienia oczywiście. A jakżeby inaczej. Uwielbia gryźć rękawiczki, swoje posłanie. Kota w ucho (szczęśliwie delikatnie). I mnie. Po rękach. W noc? A bardzo chętnie. Włosy? Też nie pogardzi. Buty, spodnie, a co tam się da ugryźć. W ciągu ostatniego czasu mam nową mantrę. „Nie gryź pani”. Czy działa? Jak się już trochę zmęczy to tak. Widzę coraz większe postępy. Ale Milek to nie tylko gryzipiórek :) Nie będę go demonizować. To też moja słodka przytulanka. Rozumie już co znaczy „przytul się do pani”. Powiedziałabym nawet, że załapał to szybciej niż niektórzy mężczyźni:P Milo uwielbia się przytulać. To jeszcze maleństwo, ale już widzę w nim wiele inteligencji. Potrafi się zasłuchać. I tak rozkosznie przekręcać łebkiem... Uroczo. Mówię Wam. I wiecie co? Milek jest dobry na wszystko! Co jak co, ale nuda mi już nie grozi. A i zauważyłam, że wyskakałam już z jakiś centymetr w pasie. Bo trening „Milkowy” daje większe rezultaty niż ćwiczenia z Chodakowską. Serio.




Komentarze

Popularne posty