Jesienna miłość, Nicholas Sparks
Jeśli potrzebujesz relaksu warto sięgnąć.

Kolejna zekranizowana książka Sparksa. Znana szerzej jako Szkoła uczuć.
Dotyczy jak można wywnioskować miłości. Tak znów. Przecież to Sparks!
Chcecie się wzruszyć i oderwać od rzeczywistości? Czytajcie. Bohater a
zarazem narrator cofa się do czasu, kiedy miał 17 lat. Świetny wiek, nie
uważacie? On w tym czasie spotkał miłość. Na całe życie. Mimo to
związek trwał bardzo krótko. Książka o poznawaniu siebie. Również o tym,
że w najbliższym otoczeniu może znajdować się ktoś szczególny. Czasem
nie warto szukać zbyt daleko. Życie samo napisze właściwy scenariusz.
Może w tym momencie ktoś modli się, marzy o tym, że zostanie przez
Ciebie zauważony. Tak jak w książce. Sparks chciał nam pokazać, że
należy łapać chwilę. Bo nie wiemy ile ich zostało. Jesienna miłość nie
kończy się typowym happy endem. Kończy się życie, ale miłość trwa
dalej. Nie można zmierzyć jej intensywnością. Ale właśnie czasem jej
trwania. Ta historia Was wzruszy. I bardzo dobrze. Za dużo w Nas
martwicy. Za bardzo przyzwyczajeni jesteśmy do zalewu złych informacji.
Nie pozwalamy dzieciom oglądać scen erotycznych w filmach, ale
wiadomości o ofiarach ociekających krwią i owszem. Na koniec polecam
zarówno książkę, jak i ekranizację. Nie są wierne w każdym szczególe,
ale traktują o tym samym.
Komentarze
Prześlij komentarz