Asertywność

Jak jest u Was z mówieniem nie?

1 połowa lipca (145).jpg

Co dla Was znaczy to słowo? Jesteście asertywni? A może to Wasza pięta achillesowa? Każdego dnia każdy z nas staje przed wieloma wyborami. Od tych najprostszych: co zjem na śniadanie, czy ustąpię miejsce starszej osobie w komunikacji miejskiej, kupię czy nie zachwalany przez sprzedawcę produkt? Po te trudniejsze: czy zrobię to o co się mnie prosi albo wręcz stara się mnie zmusić do czegoś, na co nie mam ochoty. Albo możliwości, czasu, pieniędzy ani sił. Odmawianie nie jest proste. Za każdym razem gdy odmawiamy mamy nieprzyjemne uczucie, że kogoś zawiedliśmy. Czasami mamy wyrzuty sumienia czy wręcz kaca moralnego. Nie da się tego uniknąć. Jeśli zrobimy coś pod choćby delikatnym przymusem i tak będziemy niezadowoleni, rozdrażnieni. Źli na siebie. Bo trzeba było odmówić, jakoś delikatnie to załatwić. Choć nie często da się odmówić tak, aby i wilk był syty i owca cała. Co nie znaczy,że zawsze mamy zawsze robić to, czego od nas inni oczekują. Absolutnie. Jeśli za każdym razem, albo zwykle będziemy się zmuszać do zrobienia czegoś wbrew sobie to nie dość, że będziemy źli na siebie. A zapewniam, że będziemy. Brr straszne uczucie… To jeszcze zacznie w nas kiełkować i coraz bardziej rosnąć poczucie niesprawiedliwości i niechęci do osób, które nas do czegoś zmusiły. Ten jad będzie wzrastać bez zupełnie jakiejkolwiek wiedzy innych osób. Aż dojdzie do erupcji wulkanu kiedy to wybuchniemy z przerażającą mocą i nieodwracalnie. Takie wybuchy kończą się kłótnią, obrażeniem a czasem nawet zerwaniem kontaktu. A najlepsze jest to, że po takim wybuchu wyjdziemy na tych złych i niedobrych. Którzy niewiadomo dlaczego się unieśli bez widocznej przyczyny. My będziemy czuli się niedocenieni, zranieni i  wykorzystani. Patowa sytuacja. Często nie da się już niczego uratować. Czasami kontakt zostaje utrzymany już tylko dla pozorów, bez zaangażowania. Dlatego apeluję: bądźmy asertywni. I nie wymuszajmy na innych uległości. To w porządku, że jesteśmy egoistami. Ale też, że ktoś nie spełnił naszej prośby. Takie jest życie. Nie ma co dramatyzować. Osoba, która nam odmówiła też nie ma łatwo. I zapewnie źle się z tym czuje. Widać miała swoje powody. Uszanujmy to. Jak bardzo rozwinięta jest Wasza asertywność? Ja mam wrażenie, że moja coraz bardziej ewoluuje. I w gruncie rzeczy jestem z tego zadowolona. Choć nie zawsze łatwo jest powiedzieć nie. A jeszcze trudniej przy nim wytrwać.

Komentarze

  1. Asertywność jest rzeczywiście ciekawym tematem. Ja niestety mam bardzo łagodne usposobienie i z reguły kieruję się dobrem innych a nie swoich, wychodząc na tym jak przysłowiowy Zabłocki na mydle. Mam nadzieję, że z czasem będzie przychodzić mi to łatwiej

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty