A gdyby tak...facebooka nie było...

fejs 003.jpg
Kilkanaście dni temu późnym wieczorem stała się rzecz, która w najgorszych snach nie wyśniłaby się dzisiejszej młodzieży i niektórym dorosłym. A mianowicie: przestał działać facebook. Niektórzy zapewne nawet tego nie zauważyli. Część osób nie przejęła się zbytnio. Ale znaleźli się również tacy, którzy przejęli się tą awarią. Nagle na innych portalach społecznościowych zaczęły pojawiać się wpisy o tym, że fb padł. Jak przyjęłam to ja? Cóż, zauważyłam. Jednak przyjęłam do wiadomości bez popłochu i postanowiłam położyć się wcześniej. Gdyż i tak do łóżka mnie od jakiegoś czasu ciągnęło. Ale proszę bez sprośnych myśli!:) Najzwyczajniej w świecie wpadłam w ramiona Morfeusza. Bardzo go lubię późnym wieczorem nawiasem mówiąc. :P
Postanowiłam jednak nakreślić przed Wami wizję, która niektórych przyprawi o gęsią skórkę. A gdyby tak facebooka nie było? Niektórzy z Was omdlewają wiem… Jednak chwyćcie się poręczy fotela, blatu biurka i oprzyjcie się wygodnie. Portal ten powstał niewiele ponad 10 lat temu. Zanim osiągnął sławę minęło kilka lat. Rozpowszechnił się na całym świecie. Dziś wiele osób nie wyobraża sobie bez niego życia. Zupełnie. A jak było wcześniej? Dużo wcześniej… Zanim technologia doszła do naszego kraju i rozpowszechniła się, na jako taką skalę ludzie również utrzymywali relacje. Droga młodzieży naprawdę. Może i nie spotykano się każdego wieczoru na czacie, nie oglądano zdjęć z wieczornego melanżu i nie było możliwości naciśnięcia ikony „Lubię to”. Jednak mam wrażenie, że wiele relacji było głębszych niż dotychczas. Świat przyspieszył i nie sposób tego nie zauważyć. Teraz często nie ma czasu na przesiadywanie u przyjaciółki. Ale gdy się ją wreszcie spotka warto porozmawiać. Bez dobrodziejstw nowoczesności. Bez klikania smsów, sprawdzania rzeczonego fb. Przy wyłączonym telewizorze. Ludzie nie doceniają często kontaktu bezpośredniego. Ale takiego nieskażonego nowinkami technicznymi. Bądź tylko Ty i ta druga osoba. Niech świat raz na jakiś czas nieco zwolni. Tylko tak spędzone chwile zapamiętamy. Czyli? Momenty, gdy zapomnieliśmy o Bożym świecie. Gdy ktoś się na Nas skupił oddając jedyną bezcenna rzecz. Swój czas, który upłynąwszy już nie powróci. Na koniec mam szalony pomysł. A gdyby tak przynajmniej na jeden dzień zapomnieć, że facebook istnieje? Wyjść na spacer, pooddychać powietrzem i popatrzeć na pojawiającą się jesień. Świadomie wciągać powietrze, czuć jak wypełnia płuca. Wsłuchać się w bicie serca Ziemi, popatrzeć w niebo… I nie mówię Wam rzućcie wszystko. Spokojnie. Nie o to mi chodzi. Każdy znajdzie choć chwilę. Powiecie nie mam czasu… Tak? A na facebook macie? No właśnie… Jeśli nie dzień może być noc. Popatrzcie na niebo zza zasłonki lub rolety. Może widać księżyc. Może nawet gwiazdy. Na balkonie też można powdychać powietrze. Zatrzymać się na moment. Powodzenia :)

Komentarze

Popularne posty